Skocz do zawartości

aguagu

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    493
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    8

Ostatnia wygrana aguagu w dniu 23 Września

Użytkownicy przyznają aguagu punkty reputacji!

Reputacja

24 Wyśmienita

O aguagu

  • Tytuł
    Stały bywalec
  • Urodziny 16.07.1988

Informacje o profilu

  • Płeć
    Kobieta
  • Lokalizacja
    Warszawa

Ostatnie wizyty

1042 wyświetleń profilu
  1. aguagu

    B2 to poziom matury, z którą zwykle idzie się na filologię.
  2. aguagu

    Zależy, na jakim kierunku. Na niektórych kierunkach to tak z połowa innych zajęć niż reszta i zupełnie inne uprawnienia.
  3. aguagu

    Po pedagogice przedszkolnej i wczesnoszkolnej owszem, możesz znaleźć pracę, ale tylko w dużym mieście, bo tylko tu jeszcze rodzi się na tyle dzieci, żeby otwierały się jakieś przedszkola. W żadnym jednak wypadku nie będzie to dobrze płatna praca, bo jednak pedagodzy to jedna z najsłabiej opłacanych grup zawodowych. Chyba że masz pomysł i środki, żeby otworzyć własne przedszkole. Po psychologii napotkasz ten sam problem co po bezpieczeństwie wewnętrznym, a mianowicie to nie są studia, które przygotowują do jakiegoś konkretnego zawodu (bo od studiowania psychologii do choćby psychoterapeuty daleka droga) i to Ty musisz sobie jakiś zawód wymyślić i się do niego przygotować np. przez staże i praktyki.
  4. aguagu

    W programie dla przyszłych studentów też nie ma niczego o powszechnej historii, nie było jej też w latach poprzednich. Coś sobie wymyśliłeś. I tak, nie znam wszystkich uczelni w tym kraju, ale przynajmniej na tych większych (UJ czy UW) nie ma i nie było powtórki z historii powszechnej z liceum na pierwszym roku. Ani tym bardziej trudnych z tego egzaminów. I tak, kiedyś na egzaminach wstępnych odpytywano z historii, a teraz najczęściej bierze się pod uwagę maturę z historii, bo tak jak napisałam, na jakiejś podstawie trzeba tych studentów przyjąć. Przecież nikt nie będzie odpytywał z licealistów z prawa konstytucyjnego albo z cywila, bo taki licealista nic o tym nie wie i wiedzieć nie musi. Nauczy się na studiach, od czegoś one w końcu są. Ale twierdzenie, że trudno bez tej rozszerzonej historii studiować prawo albo straszenie przyszłego studenta historią właśnie jest bezzasadne i bezsensowne. Na większości kierunków humanistycznych i społecznych występuje zwykle na pierwszym roku jakaś historia danej dziedziny, np. historia języka na filologii, historia stosunków międzynarodowych na stosunkach międzynarodowych, historia administracji na administracji albo historia prawa właśnie na prawie. Ale ani nie jest to przedmiot tożsamy z historią ogólną z liceum, ani nawet jakiś wiodący lub trudny, żeby straszyć nim studentów. Ot, takie nakreślenie tła na dobry początek i nic więcej.
  5. aguagu

    Wypiszmy zatem łopatologicznie przedmioty z pierwszego roku: Prawoznawstwo Łacińska terminologia prawnicza Historia ustrojów państwowych Logika prawnicza Historia prawa Technologia informacyjna Gdzie Ty tu widzisz jakąkolwiek historię powszechną?
  6. aguagu

    No to zajrzyj sobie na program studiów prawa choćby na Twoim UMK: https://www.law.umk.pl/student/prawo-2/prawo/. Jest historia prawa i historia ustrojów państwowych, ale żadnych powtórek z historii ogólnej. Zresztą pierwszy rok prawa to i tak taka rozgrzewka i trochę pitu-pitu, te przedmioty nie mają wielkiego znaczenia. Czymś trzeba te pięcioletnie studia zapchać, więc się daje takie ogólne przedmioty typu wstępy do prawoznawstwa, prawa rzymskie czy jakiś wykład z filozofii. Konkrety zaczynają się na drugim i trzecim roku. A konkrety to przede wszystkim prawo cywilne i karne, a to już nijak się nie ma do wiedzy wyniesionej z liceum.
  7. aguagu

    A niby gdzie masz na prawie historię? Historię prawa i ustroju jeśli już i prawo rzymskie, a tego się w liceum nie przerabia. Na Wosie mógłbyś liznąć pewne zaganiania ustrojowe, ale na prawie to i tak będzie dużo dokładniej omawiane. W ogóle nie powiedziałabym, żeby jakiekolwiek zajęcia w liceum przygotowywały do studiowania prawa. Tradycyjnie się bierze pod uwagę matury z historii i WOS-u, bo to po prostu jakoś tam jest ze sobą związane, a coś pod uwagę wziąć trzeba. No chyba że nauka wierszyków na pamięć, bo to jakiś trening przed zakuwaniem paragrafów.
  8. aguagu

    Akurat lekarze zarabiają średnio poniżej 10 tys. brutto. Standard dla lekarza to od 7 do 9 tysięcy brutto, oczywiście po latach głodowych wynagrodzeń, kiedy jest na stażu. Więcej to już poziom kierownictwa placówki medycznej albo światowej sławy chirurga, ale to garstka ludzi. U programistów mediana też wcale nie wygląda tak słodko. Nie mamy oficjalnych zestawień zarobków na poszczególnych stanowiskach wg GUS, bo on podaje tylko ogólnikowe dane, więc musimy wierzyć choćby takim badaniom wynagrodzeń typu Sedlak&Sedlak. A wg ich zestawień nawet w IT z medianą powyżej 10 tysięcy wypada tylko projektant systemów. Średnio to oczywiście cała ta branża zarabia więcej niż inne, ale w środku też jest spory rozstrzał zarobków i powyżej 10 tysięcy wcale nie jest standardem. Pewnikiem powyżej tej kwoty to zarabia tylko branża kierownicza, a kierownikiem z zawodu, jak się jest przykładową osobą z ulicy, to jednak trudno zostać. Albo się jest wybitnym specjalistą, który awansuje po latach (wersja optymistyczna), albo krewnym lub znajomym królika, który jest kierownikiem z zawodu (wersja pesymistyczna).
      • 1
      • Thanks
  9. aguagu

    To tak nie działa, że masz jakiś zawód i z miejsca zarabiasz 10 patyków. Są adwokaci zarabiający z palcem w tyłku kilkanaście tysięcy, a są tacy, którym ledwo starcza do pierwszego. Są dziennikarze biorący 10 tysięcy za jeden odcinek programu, a są tacy tyrający za najniższą krajową. To zawsze jakaś wypadkowa talentu, szczęścia i znajomości czasem też.
      • 1
      • Thanks
  10. aguagu

    Obie uczelnie są kijowe, a oba miasta praktycznie bez perspektyw, bo nawet nie będziesz miał gdzie tam zrobić praktyk. Też pochodzę z tej części Polski, ale jak się ma trochę oleju w głowie, to trzeba stamtąd uciekać. PŚ to słaba uczelnia, raczej nie znałam zadowolonych studentów, ale z drugiej strony poziom na informatyce tam i tak był wyższy niż na UJK. Ale jak jest na UTH, w sensie czy tam samo słabo jak na PŚ czy jeszcze gorzej, to nie wiem.
  11. aguagu

    Albo poczekaj, aż się dodzwonisz, albo złóż tak jak uważasz, jeśli goni Cię termin. Zawsze lepiej złożyć wniosek w terminie, a potem ewentualnie donieść brakujące dokumenty niż spóźnić się z wnioskiem.
  12. aguagu

    Powinieneś sobie wybrać po prostu odpowiednią specjalność na tej informatyce, sieci komputerowe albo coś takiego. Podstawy programowania i tak będziesz miał, ale to już musisz w programie studiów zobaczyć jak dużo.
  13. aguagu

    Też mnie przeraża to, co się wyczynia ze studiami inżynierskimi. Ludzie wierzą, że jak będą mieli inżyniera, to sama spadnie na nich wielka kariera, więc się tego inżyniera próbuje zrobić ze wszystkiego. Zaraz gdzieś otworzą administrację inżynierską. Ale cały problem jest głębszy i świadczy tylko o tym, że nie dorośliśmy jeszcze do bycia społeczeństwem wykształconym i nie wiemy zwykle, z czym to wykształcenie się je. Wielu myli uniwersytety z zawodówkami, wielu zamiast zdobywać wiedzę, kolekcjonuje papierki. To chyba jeszcze takie myślenie z czasów głębokiego PRL-u, kiedy po studiach państwo kierowało do pracy i z miejsca było się kimś. Kiedy więc zmienił się system, wszyscy się na te studia rzucili: wszystko jedno jakie, wszystko jedno z czego, bez zastanowienia, czego się tam nauczą i do czego może im się to przydać, byleby tylko był tytuł, bo tytuł to lepsza przyszłość. Okazało się, że nic z tego, nikt na tych biedamagistrów nie czeka. Czy społeczeństwo coś przemyślało? Zmieniło podejście do edukacji? Nie. Uznało, że winien jest tytuł, bo tylko mgr inż. daje magicznie karierę. Dalej patrzy się tylko na papierek, dalej mało kto się zastanawia, czego się tam nauczy i do czego to wykorzystać na rynku pracy, dalej pada nieśmiertelne pytanie: czy po tym jest praca, jakby studia magicznie teleportem wysyłały na planetę wielka kariera. A przecież liczy się to, co człowiek ma w głowie, czy jest zaradny. Można być po najbardziej wg rankingów przyszłościowych studiach, a być du*ą wołową i sobie w życiu nie poradzić.
  14. aguagu

    "Miłości na bogato" się naoglądała czy cuś. A UEP i UŁ to uczelnie na dość podobnym poziomie, do tego obie w dużych miastach. Nie ma tak naprawdę różnicy, którą wybierzesz.
  15. aguagu

    Te studia przygotowują do służby cywilnej, czyli przekładając z polskiego na nasze, do zostania urzędnikiem. Po to jest administracja i po to uczy się tam studentów całego tego prawa administracyjnego i zasad postępowania administracyjnego w różnych sprawach w rożnych strukturach rządowych i samorządowych. A urzędników akurat w tym mieście brakuje, choć prawdą jest też, że marnie się im płaci, więc nie ma chętnych. Co zaś do gospodarki przestrzennej to tak, wielu absolwentów w Warszawie narzeka na brak pracy. Uzyskanie uprawnień urbanistycznych wymaga sporo więcej niż tylko skończenia studiów, a na urbanistów nie ma aż takiego zapotrzebowania. Z kolei na innych polach absolwenci gospodarki przestrzennej przegrywają z geodetami i architektami, którzy mają właśnie wiele innych uprawnień.

Jakie studia wybrać?

Poradniki

Praca i kariera zawodowa

protege.kiev.ua

аванафил цена украина

тадалафил
×